ZARYS HISTORJA PARAFJI SW. JOZEFA
W CAMDEN, N.J.
1873 - 1967
By Dr. Karol Wachtl

POLACY w miescie Camden-mieszkaja juz od drugiej polowy wieku minionego, ale dopiero w ostatniej wieku tego cwierci spotykamy sie czesciej z nazwiskami polskiemi w Camden, w rozmaitych zapiskach i wspomnieniach, z miastem i Stanem naszym zwiazanych. Z najdawniejszych naszych wspomnien notujemy nastepujace:

Przyjechal tu w r. 1872-gim Stanislaw Urban, majacy lat dwadziescia, wraz z bratem Janem; razem z nimi przyjechali: Walenty Pepeta, Wincenty Grembocki i Andrzej Szczechowski; w tymze czasie przyjechaly rodziny Wojciecha Jozwiaka, Kazimierza Grembowskiego i Jozefa Hyski. Rychlo tez przybyli inni; niektorych nazwiska w dalszym ciagu tej pracy podajemy, o ile zdolalismy je odszukac w w roznych zapiskach lub tez otrzymalismy je z opowiadan najstarszych tutejszych osadnikow.

W r. 1873-cim przyjechal tu Stanislaw Urban, ojciec poprzednich, oraz osm innych rodzin polskich. Osiedli wtedy Polacy i mieszkali przewaznie u zbiegu ulic Kaighn i Broadway. Niedlugo pozniej obliczano w Camden ogolem 83 rodzin polskich. Wielu bardzo z wyzej wymienionych uchodzilo do Ameryki przed prusacka sluzba wojskowa, podowczas bardzo ciezka i dluga. Byly to czasy tuz po wojnie Francusko-Pruskiej, czasy wielkiego przesladowania polskosci i katolicyzmu ("Kulturkampf").

Mniej-wiecej od r. 1875, mamy tu juz stalych osadnikow polskich, zatrudnionych w miejscowych zakladach fabrycznych. Jezdzili oni do kosciola do Filadelfji, do Parafji Sw. Wawrzynca, oraz do 00. Jezuitow kosciola p. w. Sw. Jozefa, we Willing's Alley, pomiedzy Trzecia Ul. a Walnut, a ze Ksieza Jezuici miewali juz wtedy misjonarzy polskich, wiec ci ksieza dojezdzali tez od czasu do czasu do Camden, by o ile moznosci zaspakajac potrzeby religijne tutejszych Polakow. W Camden chadzali Polacy do kosciola Najsw. Marji Panny, dzisiejszej Katedry naszej, zalozonego w r. 1864, oraz do kosciola SS. Apostolow Piotra i Pawla, znajdujacego sie przy Spruce Ul., a zalozonego w r. 1878.

Procz wymienionych, w ksiegach naszych i w najstarszych zapiskach, znajdujemy nastepujace nazwiska Rodakow tutejszych, ktore tu powtarzamy dla utrwalenia w potomnych pamieci-ich prac dla dobra naszej Parafji: Stanislaw Lubonski, Jozef Wojtkowiak, Jozef Kownacki, Jozef Duchniecki, Wincenty Michalak, Walenty Pepeta, Wojciech Mazur, Jakob Slomkowski, Walenty Meksa, Jan Rozycki, Stanislaw Urban, Michal Silski (marszalek koscielny za Ks- Baranskiego i za Ks. Tarnowskiego) , Maksymiljan Jarosz, Maciej Siuda, Jan Grajek (rowniez marszalek koscielny za Ks. Baranskiego), Pawel Rukowski, Teodor Walter, Stanislaw Rozanski, Franciszek Ligocki, Jozef Kraczyk, Adam Busz, Walenty Budzynski, Marcin Jelonek, Ignacy Kowalczyk, Stefan Pierzynski, Jan Radomski, Jan Siuda, Jan Albert, Edward Wolf, Jakob Grajek, Rodzina Derowskich i pani L. Szkemo, oraz inni, o ktorych tez wzmianki znajdzie tu Czytelnik w dalszej czesci opowiadania.

Przybywalo tu Polakow stale, jednakze dlugo bardzo czuli sie odosobnieni i samotni. Nie wiedzieli czesto sami o sobie: trudno im bylo schodzic sie, bo mieszkali rozrzuceni na sporej miasta przestrzeni. Z czasem dopiero zaczela sie skupiac liczba naszych coraz wieksza na poludniowej stronie miasta, a wtedy zaczeto myslec o wytworzeniu jakiejs spojni, jakiejs lacznosci, miedzy rodakami. Za przykladem Polakow we Filadelfji i w innych miejscowosciach wiekszych-zorganizowano tu w r. 1887 Towarzystwo Sw. Jozefa, ktore przez szereg lat bylo glowna ostoja polskosci w Camden i okolicy.

Bardzo ciezko dawal sie odczuc rodakom brak wlasnego kosciola katolickiego niemoznosc zaspakajania potrzeb religijnych poboznemu naszemu ludowi byla bardzo przykra, tesknota do polskiej sluzby Bozej, polskiej wspolnej modlitwy pod przewodnictwem kaplana-rodaka-byla wielka i powszechna. Dlugo widac-pragnienia te nie mogly byc spelnione, bo dopiero w r. 1890-tym wylania sie mysl posrod czlonkow Towarzystwa sw. Jozefa, by przecie podjac zabiegi i prace, dla stworzenia w Camden wlasnej Parafji. Wiec grono dobrze myslacych zacnych ludzi zaczelo schodzic sie prywatnie, a uradzac - to u S. Lubonskiego, to u J. Wojtkowiaka, zastanawiano sie nad sposobami podjecia owych staran w sposob skuteczny. Z czasem coraz wiecej zbieralo sie naszych, tedy trzeba sie bylo jakos zorganizowac; obrano wiec przewodni komitet, a na kazdem zebraniu, ktore odbywaly sie co tygodnia zbierano skladki i ofiary na potrzeby przyszlej Parafji; wreszcie nawet opodatkowano wszystkie rodziny po 50c miesiecznie-na tenze cel. Protokoly ze zebran owych-przechowane sa do dzis dnia w naszym Urzedzie Parafjalnym. Jak ochotnie i gorliwie zabierano sie do tej pracy, dowodzi n. p. szczegol taki, ze na pierwszem zaraz posiedzeniu, na ktorem bylo zaledwie trzydziestu rodakow, zlozono na przyszla Parafje blisko dwiescie trzydziesci dolarow. Na drugiem posiedzeniu, niedlugo potem, zlozono znowu dwiescie dolarow, a Tow. Sw. Jozefa dalo samo sto dol. od siebie-na kupno gruntu pod przyszly kosciol. Odtad stale, co tygodnia odbywaly sie zebrania i zbierano skladki, nie zawsze takie obfite, jak pierwsze, ale w kazdym razie groszy w kasie Komitetu przybywalo stale. Ludzie nasi pracowali wtedy w lejarniach i garbarniach miejscowych, we fabrykach przetworow welny, w "International Nickel Works", a wreszcie wielu jezdzilo na robote do Filadelfji, do tamtejszych cukrowni i do innych fabryk. Zarobki byly-rozmaite; bywaly czasy dobre i jeszcze lepsze, bywaly znowu i bardzo ciezkie okresy przesilen ekonomicznych, w ciagu ktorych-wraz z calym krajem "klepalismy biede"…..

Wielu stad nalezalo zrazu do Towarzystw polskich we Filadelfji, n. p. do Zjednoczenia Polskiego Rzymsko Katolickiego, do Zwiazku Narodowego Polskiego i innych: z czasem dopiero powstawaly tu nasze wlasne Towarzystwa i Organizacje, wiec juz nie bylo trzeba jezdzic "za granice" i nasi poprzenosili sie do wlasnych Towarzystw.

W czerwcu r. 1891 zakupiono pierwszy kawalek gruntu dla przyszlej Parafji: bylo to piec lot u zbiegu ulic Kaighn i Mt. Ephraim Ave. Zajmowal sie temi czasy najzyczliwiej Polakami w Camden Ks. Labuzinski, ktory dojezdzal tu z Mill Creek, Pa. Sluzyl rada i zacheta; miewal tu od czasu do czasu nauki polskie i sluchal spowiedzi rodakow w starym kosciele SS. Apostolow Piotra i Pawla. Polacy tutejsi byliby chcieli, azeby Ks. Labuzinski przeniosl sie do nich na stale i zostal proboszczem tutejszej Parafji polskiej, ktora miano utworzyc, lecz Ks. Labuzinski wymagal stanowczo, azeby naprzod wyplacono grunt pod przyszly kosciol -tak, aby mogl przystapic do jego budowy, a do tego-niestety-narazie jeszcze bylo dosc daleko.

Kiedy Komitet, jak wyzej wspomniano, zakupil ow grunt pierwszy, udal sie tez do Trenton, do Ks. Biskupa O'Farrella, z prosba o wyznaczenie dla Polakow kamdenskich kaplana: Ks. Biskup zyczliwie przyjal ten komitet, a wnet potem polecil udac sie do Camden Ks. Stefanowi Szymanowskiemu. Jednakze Ks. Szymanowski bawil tu krotko, bo juz po osmiu miesiacach Ks. Biskup przeniosl go do Perth Amboy, gdzie o wiele wieksza podowczas kolonja polska, lepiej przygotowana, lepsze tez rokowala widoki i naglejsze przedstawiala potrzeby zajecia sie nia….

Wiec Polacy w Camden zostali bez ksiedza. Nie mogl na to narazie poradzic ani Ks. Biskup, choc dobrze usposobiony do tutejszej Polonji, gdyz ksiezy polskich podowczas brak byl wszedzie wielki. Przez dwa lata prawie nie mielismy stalego kaplana wlasnego i znow tylko dojezdzal od czasu do czasu, n. p. by wysluchac Polakow spowiedzi wielkanocnej-Ks. Labuzinski z Mill Creek i znowu Polacy tutejsi probowali go namowic, by obja1 Parafji Sw. Jozefa; Ks. Biskup nawet zgadzal sie na to, ale Ks. Labuzinski nie mogl sie zdecydowac. Dopiero w r. 1893, przybyl do nas Ks. Feliks Szulborski z Baltimore, czlowiek mlody i pelen najlepszych checi, lecz niestety-bardzo slabego zdrowia; pomagali mu chwilowo Ks. Mlynarczyk i Ks. Dynia, oraz inni ksieza z Filadelfji, zaden z nich jednak nie zabawil tu dluzej, a Ks. F. Szulborski sam pracy parafjalnej we warunkach nader trudnych podolac nie mogl, coraz gorzej zapadal na zdrowiu i zmarl juz w r. 1894.

W tymze roku 1894 zmarl Ks. Biskup O'Farrell, a jego nastepca-jako Ordynarjusz Trentonu zostal Ks. Biskup James McFaul. W tymze czasie przeniosl sie do Diecezji Trentonskiej byly proboszcz Parafji Sw. Stanislawa B. i M. we Filadelfji, Ks. Michal Baranski, on tez zostal zamianowany Proboszczem naszej Parafji Sw. Jozefa. Nabozenstwa polskie odbywaly sie podowczas w sali publicznej, wynajmowanej w budynku, mieszczacym sie przy ul. Broadway, powyzej Kaighn Ave.: podajemy fotografje stara, dzis rzadka, z tego naszego prowizorycznego kosciolka.

Ks. Proboszcz Baranski umyslil wraz z Komitetem zbudowac nareszcie wlasny i trwaly kosciol polski, wiec uzyskawszy ku temu pozwolenie wladzy diecezjalnej, zabral sie do przygotowan potrzebnych. Grunt, jaki Parafja byla zakupila z samego poczatku uznal Ks. Baranski za nieodpowiedni, byl on za maly, a za drogi, zatem sprzedal go korzystnie-za zgoda Komitetu i za Ks. Biskupa aprobata, a zakupil miejsce znacznie wieksze, jakkolwiek wowczas bardzo zaniedbane i opuszczone: jest to wlasnie miejsce, gdzie dzis sie znajduje nasze budynki i obejscia parafjalne, u zbiegu ulic Liberty i 10-ej. Czesc lot, tam nabytych, Ks. Proboszcz Baranski rozsprzedal osobom chetnym do osiedlenia sie w poblizu przyszlego kosciola, jedenascie zas lot odstapil Parafji Sw. Jozefa; tam wiec przystapiono do budowy koscielnego budynku: sami parafjanie pomagali przy robotach, ktore skonczono w r. 1895-tym.

Dzien poswiecenia kosciola naszego byl dniem wielkiej uroczystosci dla Polonji miejscowej i dla calego miasta: urzadzono wspanialy i olbrzymi pochod, w ktorym wziely udzial polskie Towarzystwa miejscowe i z Filadelfji; wyroznili sie pieknie nasi barwni Ulani Sw. Michala; przybyly tez Towarzystwa z okolic i z dalszych nawet osiedli. Poswiecenia swiatyni dokonal Ks. Biskup McFaul z Trentonu. Kosciol zbudowano z kamienia: na pierwszem pietrze budynku, w rozleglej hali urzadzono kosciol, do ktorego przeniesiono nasz stary oltarz z pierwszego kosciolka w sali na Broadway'u, a na parterze urzadzono kilka sal szkolnych. Koszt tej budowy wyniosl zgora $15,000.00, jak na skromne poczatki-suma to byla dosc spora.

W szkole naszej uczyl naprzod nauczyciel swiecki, p. Trawinski, a pomagal mu pierwszy nasz organista, p. Fiust. Ks. Proboszcz Baranski sprowadzil wnet do szkoly naszej dwie Siostry Nazaretanki, ktore prowadzily szkole te dwa lata, po nich nastaly u nas Siostry Felicjanki, ktore prowadza do dzis szkole nasza.

W naszym Komitecie parafjalnym byli czynni w okresie budowy kosciola-za Ks. Michala Baranskiego--nastepujacy obywatele: Stanislaw Urban i Walenty Meksa-trustysi, oraz Feliks Jarosz, Wojciech Mazur, Jozef Duchnicki i Jozef Wojtkowiak.

W r. 1900 Ks. Biskup McFaul wizytowal urzedowo Parafje nasza, z czego zapiski posiadamy w ksiegach parafjalnych. W tymze roku opuscil Parafje sw. Jozefa Ks. Proboszcz Baranski, zrezygnowal ze stanowiska, a nastapil po nim zamianowany w dniu 3go marca wyzej rzeczonego roku, 1900-go - Ks. Maciej Tarnowski.

Za wlodarstwa Ks. Macieja Tarnowskiego dokupiono wiecej lot dla Parafji; zbudowano tez w tym czasie plebanje opodal kosciola, ktorej budowy koszt wynosil $3,578.00. Parafja Sw. Jozefa liczyla wowczas to jest na poczatku wieku XX-go, okolo 500 rodzin; w szkole mielismy okolo trzystu dzieci, ktore uczylo szesc nauczycielek ze Zgromadzenia SS. Felicjanek. Parafja rozwijala sie stale i pomyslnie, jakkolwiek byly w tym czasie pewne malkontentacje i chwilowe niepokoje, ktore-na szczescie-wnet przeminely. Ks. Maciej Tarnowski zarzadzal Parafja Sw. Jozefa przez lat dziesiec i tutaj w r. 1910 zakonczyl zycie; spoczywa pochowany na Cmentarzu "Calvary".

Krotko tylko pozostawal posrod nas jego nastepca Ks. Jan Supinski, a juz w r. 1911 zostal zamianowany Proboszczem Par. Sw. ]ozefa Ks. Stefan Wierzynski. trwale zastuzony dla kamdenskiej Polonji i Parafji. Ks. S. Wierzynski byl czlowiekiem niezmiernie przedsiebiorczym, energicznym, zawsze czynnym, w pracach pozytecznych - iscie niestrudzonym: za jego czasow, oraz jego inicjatywa zostal wzniesiony wielki nasz kosciol, piekny i okazaly, ktorego potrzebe wskazywal juz od lat kilku staly i szybki wzrost Parafji, oraz polskiego w Camden osiedla. Budowa kosciola tego-podlug projektu architekta George I. Lovett'a - trwala w ciagu lat 1913go i 1914go, a poswiecenie swiatyni nowej bylo do dzis niezapomniana uroczystoscia, ktora sprowadzila do Camden wielka liczbe Duchowienstwa i Rodakow ze sasiednich miast i osad polskich. Poswiecenia kosciola dokonal Ks. Biskup McFaul z Trenton, ktory przytem bardzo pieknie i serdecznie przemowil do tysiacznych tlumow wiernych Polakow i obcoplemiennych katolikow, oddajac wielkie uznanie ofiarnosci i przywiazaniu do Kosciola i Wiary stej - ludu polskiego. Stary budynek po-koscielny przerobiono na szkole, a pozniej sale przestronna w nim urzadzono.

W r. 1917-ym Ks. Proboszcz Wierzynski wraz z Komitetem postanowil, za aprobata Ks. Biskupa Walsha, nastepcy zmarlego w r. 1917 Ks. Biskupa McFaul'a. zbudowac nowy gmach szkolny, jakkolwiek bowiem po zbudowaniu nowego kosciola, budynek pierwszy oddano na uzytek szkoly, jednak okazywal sie on z roku na rok za ciasny - tak wiele wowczas dziatwy garnelo sie do tej polskiej szkoly parafjalnej. Przystapiono zatem do budowy nowej szkoly; budynek mial zrazu byc dwupietrowy tylko, lecz wobec szybkiego wzrostu Parafji i szkoly parafjalnej, oraz myslac o przyszlosci, postanowiono raczej zbudowac budynek trzypietrowy -i tak sie stalo. Dnia 5-go wrzesnia, 1920 r. Ks. Biskup Walsh dokonal uroczystego poswiecenia nowej szkoly. Kosztowala ona zgora $60,000.00; jest to budynek nowoczesnie urzadzony, zapewne wiec jeszcze przez dlugie lata sluzyc nam bedzie. Zrazu na trzeciem pietrze miescila sie sala wielka, pozniej i to trzecie pietro uzyto na sale szkolne, a sale w dawnym po-koscielnym budynku urzadzono na gornem pietrze, gdzie niegdys byl kosciol, na dolnem zas urzadzono lokale dla Towarzystw na ich posiedzenia, oraz na rozne mniejsze zebrania. Parafji naszej wiodlo sie podowczas juz bardzo dobrze, czego dowodem to, ze nawet pozyczala ona pieniadze innym polskim parafjom poczatkujacym, jak swiadcza zapiski parafjalne, do dzis zachowane.

W r. 1923-cim Ks. Proboszcz S. Wierzynski postanowil przystapic do malowania kosciola, poczyniono zatem potrzebne jeszcze poprawki, a nastepnie odmalowano wnetrze w sposob wysoce artystyczny: kosztowalo to $15,000.00 i uswietnilo wspaniale swiatynie nasza, ktorej wnetrze przedstawia sie niezmiernie bogato, a harmonijnie zarazem. Bylo to juz ostatnie dzielo, dokonane w Parafji naszej przez Ks. Stefana Wierzynskiego: zamknal on oczy na zawsze w r. 1925-tym, a pogrzeb jego byl manifestacja wielkiej czci i przywiazania, jakie tu don zywili rodacy-parafjanie: udzial Duchowienstwa, polskiego i obcego, byl bardzo liczny, a pogrzeb wspanialy byl godnem uwienczeniem zaslug czcigodnego Kaplana, ktorego cialo zlozono na "Calvary" Cmentarzu. Zwloki s. p. Ks. Stefana Wierzynskiego maja byc w najblizszym czasie przeniesione na Cmentarz Polski p. w. Sw. Jozefa.

Po Ks. Stefanie Wierzynskim nastapil - jako Proboszcz Parafji naszej- Ks. Franciszek Czernecki, kaplan, od lat juz wowczas pracujacy w Diecezji Trentonskiej. Rychlo po jego nastaniu wzniesiono w kosciele naszym wielki i wspanialy oltarz glowny, zbudowany kosztem $8,000.00; pokryto ten wydatek czesciowo ze zapisu s. p. Ks. Stefana Wierzynskiego, ktory na ten cel przeznaczyl z osobistych swych pieniedzy sume $3,000.00, a reszte ztozyli hojni parafjanie. Dobry i zapobiegliwy gospodarz, byl Ks. Franciszek Czernecki strozem pilnym mienia parafjalnego - totez za jego czasu zaprowadzono przerozne poprawki i przerobki potrzebne-w kosciele, w szkole i na plebanji, zaprowadzono n. p. centralne ogrzewanie, wylozono podlogi gumowemi chodnikami i t. p. Ks. Czernecki byl bardzo pracowitym, a w pracy tej silnie nadwyrezyl zdrowie, ktore tak szybko podupadac zaczelo, ze w r. 1934 udac sie musial na dluzszy wypoczynek, a nastepnie nawet zupelnie zrezygnowal z probostwa; przebywal nadal to w uzdrowiskach, to u znajomych ksiezy, gdzie hie mial ciezkich prac, ni odpowiedzialnosci, ni stalych obowiazkow do wykonywania.

Ks. Franciszek Czernecki urodzil sie w Pilznie, w Malopolsce, w r. 1864. Wyswiecony zostal na kaplana w Tarnowie, w r. 1886. Przybywszy do Ameryki, pracowal przez reszte zycia w Diecezji Trenton, gdzie rozmaite piastowal stanowiska. Byl m. i. Proboszczem w Par. Sw. Krzyza w Trenton. nastepnie Proboszczem Par. p. w. Najsw. Serca Pana Jezusa, w So. Amboy, wreszcie u nas w Parafji Sw. Jozefa w Camden. Zmarl po piecdziesieciu pieciu latach kaplanstwa, w Trenton, 11go pazdziernika, 1941 r. i tam spoczywa na Cmentarzu Sw. Krzyza.

Administratorem Parafji naszej byl w tym czasie Ks. Wikary Wojciech Tomaszewski.

Pod koniec r. 1934 zostal zamianowany Proboszczem Parafji Sw. Jozefa Ks. Pralat Artur B. Strenski, dotychczasowy Proboszcz Parafji Sw. Jadwigi w Trenton i Konsultor Diecezji Trentonskiej.

Wlodarstwo Ks. Pralata Strenskiego przypada nam na czasy najnowsze, ktore w Parafji Sw. Jozefa znacza sie wielkim rozkwitem; teraz tez wlasnie, w r. 1942 Parafja nasza swieci swoj Zloty Jubileusz.

W ostatnich juz latach, w r. 1938, Camden zostalo siedziba odrebnej Diecezji, a Ks. Pralat Artur Strenski jest obecnie tej tu naszej Diecezji Konsultorem i jednym z najwybitniejszych kaplanow. W ciagu kilku lat swej gospodarki Ks. Pralat wspaniale odnowil nasza swiatynie, w ktorej piekne malatury odswiezono nadzwyczaj udatnie, nadto zaprowadzono w kosciele rozmaite ulepszenia i przebudowy, dodano nowe konfesjonaly, przebudowano wielkie drzwi frontowe i odmieniono kruchte, a w kosciele ustawiono inaczej ambone, uzyskujac lepsze warunki akustyczne, wreszcie dano nowy organ elektro-pneumatyczny od firmy J. Gergera z Filadelfji. Rownoczesnie odnowiono sale wielka, zaprowadzono tez potrzebne naprawy i ulepszenia w szkole. Jedna z pierwszych prac X. Pralata Strenskiego byla przebudowa plebanji. Zdawna byla ona za ciasna, wiec rozbudowal ja Ks. Pralat w sposob niezmiernie pomyslowy i oryginalny: mianowicie dobudowano do dawnego budynku dwa pietra od strony kosciola, a pod podworzem, pod ziemia, urzadzono rozlegle sale, dla ktorych obmyslono i urzadzono specjalne sposoby oswietlenia i ogrzania; sale te sa przeznaczone na zebrania dla Bractw i Towarzystw, na biesiady i wieczerze wspolne itp. Znakomite to wyzyskanie miejsca okazalo sie wysoce ekonomiczne, bo kupienie nowego gruntu, dzis po cenach wygorowanych, burzenie stojacych na nim domow i dopieroz budowa nowych - kosztowalaby nierownie wiecej; tak - jak jest, kosztem niewielkim, Parafja nasza posiadla liczne, rozlegle ubikacje dla Towarzystw, a plebanje okazala i przestronna, odpowiednia dla swej wielkosci i potrzeb, oraz dla trzech, obecnie pracujacych w niej ksiezy.

Jedna z najpiekniejszych stron dzialalnosci obecnego naszego Ks. Proboszcza - jest zajmowanie sie szkola i uczaca sie mlodzieza. Na dawniejszych swoich stanowiskach rowniez Ks. Pralat Strenski ze szczegolniejszem zamilowaniem zajmowal sie uprzystepnieniem oswiaty i nauki, zakladal wiec wyzsze stopnie szkolne przy szkolach polskich parafjalnych, tak n. p. w Trenton w Parafji Sw. Jadwigi, gdzie Ks. Pralat Strenski byl przez lat dziesiec proboszczem, zalozyl szkole srednia, jemu swe istnienie zawdzieczajaca i do dzis dnia pozytecznie sluzaca. Toz samo zrobil i u nas, a pozyskawszy odpowiednie sily nauczycielskie od SS. Felicjanek, zalozyl Ks. Pralat-polska szkole wyzsza, srednia, przy parafjalnej i oto juz dzis mamy w tej szkole dwa lata kursow wyzszych, doskonale prosperujace i jak najpomyslniej zapowiadajace na przyszlosc. Jest to znakomita rzecz, a jedna z najwazniejszych, zdzialanych przez Ks. Pralata Strenskiego w naszej Parafji: znamionuje ona rzeczywisty postep oswiatowy i kulturalny w naszem osiedlu.

Wreszcie z czasow ostatnich-jeszcze jedna nowosc wazna wzmiankowac musimy. Oto za inicjatywa i staraniem Ks. Pralata Strenskiego, a za aprobata Ks. Biskupa M. E. Kiley, Ordynarjusza Trentonskiego, zalozony zostal w r. 1936 Cmentarz Polski w poblizu Camden, w miejscowosci uroczej, zwanej Chews Landing, w Gloucester Township: zakupiono tam trzydziesci dwa akrow gruntu, ktory przepieknie, malowniczo rozplanowano i urzadzono: obecnie do naszego Cmentarza prowadza juz doskonale drogi i chodniki, a otoczenie cale przedstawia sie - przeslicznie. Jest to jedyny polski Cmentarz w rozleglej okolicy, a zpewnoscia jeden z najpiekniej polozonych-w Diecezji.

O rozlicznych polach dzialan religijnych, spolecznych i narodowych, jakich pod kierownictwem i przewodem naszego znakomitego Pasterza, Parafja Sw. Jozefa jest obecnie ogniskiem-niezmiernie silnem, promieniujacem dobroczynnie na cala osade polska, tutejsza i sasiednie, - piszemy na innych miejscach tej Ksiegi Pamiatkowej.

W zebraniu dawniejszych szczegolow niniejszej Historji Parafji Sw. Jozefa pomogli nam opowiadaniami swemi nastepujacy najstarsi dzis naszego osiedla Rodacy i Rodaczki: pani Malgorzata Siuda, pani Pelagia Gapinska, pani Marjanna Zawistowska, p. Michal Silski, p. Jozef Pepeta (marszalek koscielny za Ks. Prob. Baranskiego), p. Jan Drain, p. Piotr Drain, p. Jakob Grajek i p. Albert Siuda.

Program Przewielebnego Ks. Pralata Artura B. Strenskiego dotyczacy sie rozwoju wyksztalcenia mlodziezy, zostal opoiniony wybuchem Drugiej Wojny Swiatowej. Oproznione sklepy w okolicy wynajeto na klasy. Z powodu wojny nie mozna bylo dostarczyc materialu budowniczego az rok po zakonczeniu wojny, kiedy Ks. Pralat oglosil zapoczatkowanie i budowe czteroletniej wyzszej szkoly. Ceremonia lamania ziemi pod nowy dwu - pietrowy budynek szkolny na Mt. Ephraim Avenue, odbyla sie w 1949 roku. Dedykacja budynku nastapila 27 listopada 1952 roku i dokonana przez Jego Ekscelencje Biskupa Eustace. W 1958 roku dobudowano i rozszerzono budynek, aby zrobic miejsce na 900 student6w.

W roku 1967 az 225 abiturientow ukonczylo wyzsza szkole, Sw. Jozefa pod kierownictwem Siostr Felicjanek, Ksiezy parafialnych i swieckich nauczycieli. Do obecnego roku, szkola liczy 2105 uczni, ktorzy ukonczyli nauke i otrzymali dyplom z tejze szkoly.

Przewielebny Ks. Pralat Strenski obchodzil zloty jubileusz w czerwcu 1955 roku. Msza jubileuszowa odbyla sie 21 czerwca, na kt6ra przybyli liczni ksieza parafianie i przyjaciele. Ks. Pralat otrzymal tak zwany medal Pro Ecclesia et Pontifice 13 grudnia 1959 roku, jako uznanie i wynagrodzenie za prace i sluzbe dla kosciola i papiestwa.

Powracajaca choroba w kilku ostatnich latach nie pozwolila Przew. Ks. Pralatowi Strenskiemu oddac sie calkowicie pracy parafialnej skutek czego Jego Ekscelencja Ks. Arcybiskup Celestyn J. Damiano mianowal Ks. Pralata Wladyslawa Bazele proboszczem parafii Sw. Jozefa dnia 7 marca 1965 roku. Kilka miesiecy przedluzonej choroby zmusilo Ks. Pralata Strenskiego do zrezygnowania z probostwa i Ks. Pralat zostal pierwszym proboszczem emeritus.

Ks. Pralat Bazela byl proboszczem w parafii Sw. Aloizego w Oaklyn od 1956 roku, gdy zostal zawezwany objac nowy obowiazek. Ks. Pralat Bazela byl wyswiecony 1949 roku w katedrze Niepokalanego Poczecia Najswietszej Marii Panny w Camden przez Jego Ekscelencje Ks. Biskupa Eustace. Po wyswieceniu wyslany zostal na studii do Rzymu, gdzie otrzymal stopien Doktorata Prawa Kanonicznego w 1952 roku, w Pontyfikalnym Uniwersytecie Lateranenskim.

Wracajac do diecezji tego samego roku, Ks. Bazela zostal mianowany Wice Kanclerzem i rowniez asystentem przy parafii Najswietszego Serca Pana Jezusa w Camden. W marcu 1954 roku, Pralat Bazela zostal asystentem przy parafii Sw. Jozefa gdzie pracowal dwa lata zanim zostal proboszczem. W sierpniu 1957 roku, zostal mianowany diecezjalnym oficjalnym przewodnikiem biura malzenskiego. Trzeciego pazdziernika 1959 roku zostal wywyzszony do godnosci pralata.

Ponownie Parafia Sw. Jozefa ma proboszcza zdolnego, wyksztalconego, z temperamentem naleznym do prowadzenia parafii w tym przelomowym czasie ekumenicznym.

Do Domu / Do Gory